dwa dni bez prądu… i co z tego :)

w ubiegłym tygodniu poczuliśmy co znaczy mieszkanie na wsi … pierwszy atak zimy skończył się totalnym zaciemnieniem 🙂

Wszystkie fazy, a więc i możliwość uruchomienia pompy , mieliśmy dopiero po 40 godzinach! Ku naszemu zdziwieniu największym problemem nie była temperatura w domu, ale brak ciepłej herbaty 🙂

W domu mieliśmy ciepło 🙂 – przez tych kilkadziesiąt godzin temperatura spadła o 1 stopień 🙂

Na przyszły rok planujemy zakupić małą, turystyczną kuchenkę gazową 🙂

Reklamy
Otagowane

pompa ciepła … czyli robimy podsumowanie roku

Niedługo minie rok działania naszej pompy, a więc najwyższa pora na podsumowanie 🙂

Na początek informacja, która na pewno najbardziej Was interesuje: ile zżarła nasza pompa? Podamy więc odczyty z dnia dzisiejszego i będzie to informacja o energii zużytej na ogrzewanie i podgrzanie wody, oraz o energii odzyskanej przez rekuperator (nasza pompa ma wbudowany rekuperator i całkowicie zarządza naszą wentylacją)

  • Zużycie energii na ogrzewanie : 4 MWh (w tym ok 1 MWh na całoroczną wentylację)
  • Zużycie energii na ogrzanie wody: 1 MWh (raz w miesiącu podgrzewamy wodę do 50-52 stopni, zwyczajnie nie przekraczamy 42)
  • Odzysk ciepła przez rekuperator: 3,7 MWh

Oczywiście mamy nadzieję, że w tym roku ogrzewanie wyjedzie nas jeszcze mniej 🙂 Z kilku powodów:

Po pierwsze od kwietnia mamy ocieplony fundament (i to tak porządnie). Ma to duży wpływ na ogrzewanie gdyż nasza pompa „patrzy” na temperaturę wody powracającej do systemu. Nieocieplony fundament schładzał nam tą wodę na tyle skutecznie, że temperatura w domu wynosiła ok 25-24 stopni (odczuwalna około 28).

Po drugie również w tym czasie zostały założone termoregulatory w pokojach. Nastawiamy termoregulatory na 20 stopni, dzięki temu odczuwalna temperatura wynosi około 23 stopni. (tak mi się wydaje – ja w każdym bądź razie chodzą w krótkim rękawie i jest mi wystarczająco ciepło, dzieci chodzą w cienkich bluzach i raczej nie wyglądają na zziębnięte :))

Po trzecie i chyba najważniejsze na wiosnę planujemy podłączyć naszą pompę do GWC. Dzięki temu będziemy mieli chłodne powietrze w upalne dni i mniejsze rachunki zimą 🙂 (pompa będzie otrzymywała powietrze o dodatniej temperaturze). Planujemy jeszcze instalację dodatkowego osprzętu, który dynamicznie ustala parametry pompy w oparciu o temperaturę pomieszczeń.

I chyba najważniejsze pytanie czy jesteśmy z naszej pompy zadowoleni?

Jeśli chodzi o urządzenie – tak. Jest co prawda duże, ale zawiera w sobie wszystko i „piec” i ogrzewacz wody i rekuperator. Obłaskawiliśmy ją również, zazwyczaj robi to o co ją poprosimy, a jak nie to ją do tego zmuszamy 🙂

Jeśli chodzi o serwis, to absolutnie nie. Otóż:

  • Nie mieliśmy wsparcia na etapie projektu (domyślamy się, że  „podwykonawca naszego Wykonawcy” miał, ale doradzono mu zgodnie z jego potrzebami – czyli zysk nad jakością) jak i w trakcie użytkowania.
  • Wszelkie informacje wyciągaliśmy pisząc i pisząc, dzwoniąc i dzwoniąc (i nie powiem, udało nam się znakomicie – mamy dużo więcej niż tylko instrukcję obsługi)
  • W standardowym wyposażeniu pompy za ceną małego samochodu nie ma manipulatora, który na bieżąco modyfikuje parametry urządzenia tak by były one jak najbardziej optymalne. I UWAGA! nie ma wkładki letniej, która pozwala ominąć rekuperator w okresie letnim. Oczywiście wszystkie te dodatki możemy dokupić za kilkaset złoty każdy!
  • W trakcie wyciągania instrukcji obsługi dowiedzieliśmy się również, że wg. gwarancji czas reakcji na zgłoszenie awarii wynosi do 21 dni, nikt nie był nam w stanie powiedzieć ile wynosi on statystycznie.  W zimę nie do przyjęcia! Wiedząc o tym wcześniej pewnie byśmy się porządnie zastanowili nad zakupem! Gwarant nie zwraca kosztów ogrzewania domu przez czas oczekiwania na naprawę.
  • Gwarancja wynosi 2 lata … chyba że czas pracy sprężarki w pierwszym roku użytkowania przekracza 2000 godzin, wtedy to skraca się ona do 1 roku! O tym oczywiście też dowiedzieliśmy się po czasie
  • Nie ma tak na prawdę dobrej siatki serwisowej – pan, który nam uruchamiał urządzenie i przyjedzie na jego serwis jest ze Złocieńca… Jest jeszcze człowiek w okolicy Radomia ale szef serwisu polecił nam pozostać przy naszym Panu
  • Serwis generalnie mało wie – większość szczegółowych pytań nie zastaje odpowiedzi a jeśli już są to nie tak szczegółowe jak byśmy sobie tego życzyli

Reasumując dzisiaj pewne rzeczy zrobilibyśmy inaczej. Przede wszystkim nie ufalibyśmy tak bardzo osobom, które budują nasz dom. Sprawdzalibyśmy wszystko sami i to dwa razy. Niestety pewne informacje otrzymaliśmy po dość długim drążeniu tematu i długim szukaniu, często przez przypadek. Pewne rzeczy (jak brak całkowitego oprzyrządowania pompy) nie przyszły nam do głowy – zakładaliśmy,  że pompa w takiej cenie będzie dostosowana, co najmniej do całorocznej pracy.

Otagowane , ,

może zaprosimy ptaki i pszczoły… czyli sadzimy sobie płot

Stało się… w piątek wieczorem dotarła do nas dostawa 300 sztuk ałyczy. Weekend mieliśmy więc bardzo pracowity, ale jakże owocny. Sadzonki wsadzone – teraz z drżeniem serca czekamy na wiosnę i na skutki naszego pierwszego eksperymentu ogrodniczego 🙂

Długo zastanawialiśmy się nad rodzajem ogrodzenia – miało pasować do naszego domu, być oryginalnie i ekologicznie.

Pierwszym pomysłem było ogrodzenie gabionowe… ale przerażała nas taka ilość kamienia. Po długich, długich miesiącach i tysiącach pomysłów padł pomysł żywopłotu.

Dlaczego żywopłot?

  1. jest najbardziej ekologiczną formą ogrodzenia – jest domem dla ptaków i pszczół
  2. bardzo dobrze zatrzymuje pył i kurz
  3. jest bardzo ozdobnym panelem dźwiękoszczelnym
  4. odpowiednio pielęgnowany przetrwa wiele lat i z wiekiem będzie coraz piękniejszy
  5. żywopłot obronny jest trudniejszy do sforsowania niż płot
  6. zieleni wokół nas nigdy za wiele!

Gdy już podęliśmy decyzję, że będzie to żywopłot pojawił się problem z czego… iglaki odpadały (szpaler z iglaków do nas nie przemawiał). Rozważaliśmy ligustr, ma on jednak dwie poważne wady – rośnie przy prawie każdym polskim bloku  😦 oraz jest trujący. Zdecydowaliśmy się na ałyczę gdyż:

  1. jako śliwa nie jest trująca, przeciwnie będzie miała smaczne owoce 🙂
  2. ma kolce więc jest doskonała na żywopłot obronny
  3. jest mało wybredna jeśli chodzi o gleby, odporna na mróz, suszę, słońce i błędy pielęgnacyjne (to był jej największy plus)
  4. szybko rośnie (80 – 100 cm na rok)

Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że nasz żywopłot będzie wymagał pielęgnacji, podcinania i miłości. Mamy jednak nadzieję, że jego piękno nam to wynagrodzi 🙂

Poniżej kilka zdjęć z sadzenia i efekty po

żywopłot żywopłotżywopłotżywopłotżywopłot żywopłot żywopłot

Otagowane , ,

ekodom i co dalej?

no cóż…postanowiliśmy nie kończyć na samym domu 🙂 i zastosować ekologiczne rozwiązania również w ogrodzie.

Na pierwszy ogień poszło podejście i taras. Co zamiast tradycyjnej kostki? Co może ją zastąpić i będzie ładne, praktyczne i w miarę niedrogie? Postanowiliśmy taras i podejście do domu wysypać kamieniem – zdecydowaliśmy się na dolomit.

Aby kamień się nie rozsypywał i nie zapadał wyłożyliśmy pod niego panele Coregravel – jest to ekologiczne rozwiązanie  do stabilizacji żwiru i recyclingu wody. Przynajmniej tak twierdzi producent 🙂 i rzeczywiście nawet przy dużych ulewach na naszym tarasie i podejściu do domu nie zalega nawet odrobina wody. Wszystko bardzo ładnie wsiąka w grunt, więc nie naruszamy gospodarki wodnej otaczającego nas terenu.

Również na tarasie kamień sprawuje się bardzo dobrze. Nic się nie zapada i nie usypuje, nie ugina pod krzesłami i innymi meblami.

pdbudowa

panele Coregravel panele Coregravel taras pdejście do domu

Przed nami jednak największe wyzwania: budowa domku ogrodnika i wiaty, budowa domku dla dzieci oraz sadzenie żywopłotu, który ma nam całkowicie zastąpić frontowe ogrodzenie.

Pierwszy w kolejności będzie żywopłot więc trzymajcie kciuki – mamy do obsadzenia 30m w dwóch rzędach!

położymy dywan, czy zaryzykujemy…czyli jaka podłoga przetrzyma wszystko

Już kilka osób pytało nas o podłogę i wszystkich dziwił nasz wybór oraz interesowało wykonanie. Postanowiliśmy więc poświęcić wpis naszej podłodze 🙂

Jak już pisaliśmy wcześniej, od początku wiedzieliśmy jaki chcemy dom – biały, jasny, przytulny … jednym słowem SKANDYNAWSKI.

Moim marzeniem była podłoga ze starych desek, oczywiście malowanych na biało, z widocznymi łączeniami, dziurami po sękach itd. Niestety ze względu na ogrzewanie podłogowe nie mogliśmy sobie na taką podłogę pozwolić 😦

Poszukiwanie idealnego dla nas rozwiązania trwały bardzo długo, chyba najdłużej zajęło nam właśnie szukanie materiału na podłogę.

Pomysł z płytą OSB nie jest naszym oryginalnym pomysłem. Taką podłogę widziałam w jednym z wydań Elle Decoration UK (maj 2012) i zakochałam się w niej od razu. Niestety w opisie nie podano z czego ta podłoga i jak ją wykonano. Zaczęliśmy więc szukać i eksperymentować 🙂 Po wielu próbach z różnego rodzaju farbami, bejcami i lakierami udało nam się 🙂 z jednej strony mamy białą podłogę, z drugiej widać doskonale strukturę płyty i jej różne odcienie.

Poniżej przepis na naszą podłogę:

1.płyta OSB na pióro – wpust. My wybraliśmy płytę Kronpol OSB3 i przykleiliśmy ją po prostu do podłogi klejem wspomagającym przewodzenie ciepła.  Przy wybieraniu płyty zwróćcie uwagę na to by miała obniżony poziom formaldehydu.

2. przyklejoną płytę wyszlifowaliśmy taśmową szlifierką ręczną. Nie chcieliśmy ryzykować z cykliniarką do parkietu – baliśmy się, że za bardzo zedrze warstwę wierzchnią i podważy wióry. Szlifować musieliśmy, gdyż po pierwsze płyta pokryta była filmem, który skutecznie uniemożliwiał dalsze prace a po drugie była porządnie zanieczyszczona po pracach wykończeniowych.

3. pokryliśmy płytę dwukrotnie białą bejcą. My zdecydowaliśmy się na bejcę 3V3, która jako jedyna pobieliła naszą płytę. Próbowaliśmy płytę malować farbą do drewna i metalu, ale całkowicie zasłaniała ona strukturę płyty.

4. potrójne krycie matowym lakierem do drewna (lakier Harz-lack)

5. i najważniejszy składnik, bez którego nie miałabym mojej wymarzonej podłogi: mój Tata i mój Mąż, którzy wszystkie te prace wykonali samodzielnie 🙂 pewnie nieraz przeklinając mnie i moje pomysły 🙂

Czy podłoga spełniła nasze oczekiwania?

Jeżeli chodzi o wygląd spełniła nasze oczekiwania w 100 %. Wygląda na lekko zużytą, widać łączenia płyt (na czym mi zależało) i przede wszystkim mimo tego, iż jest biała pięknie widać strukturę płyty i jej różne odcienie. Nie jest to jednak podłoga dla każdego, w niczym bowiem nie przypomina tradycyjnych podłóg drewnianych, idealnie gładkich i z wysokim połyskiem.

Jeżeli chodzi o wytrzymałość i odporność to efekt przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Na podłodze nie widać zużycia ani zarysowań. Samochodziki i inne zabawki spadają na nią cały czas, chłopcy jeżdżą po niej hulajnogami a w okresie letnim wnosili do domu tony piachu (jeszcze nie mamy trawy na ogrodzie) ale nic jej nie ruszyło 🙂

I jeszcze jedno… prawie nie widać na niej brudu 🙂

płyta OSB płyta OSBpłyta OSBpłyta OSBpłyta OSBpłyta OSBpłyta OSB

płyta OSB

płyta OSB

Otagowane , , , , , ,

jak to z dopłatą było…czyli dlaczego jednak spasujemy

Inspiracją niniejszego wpisu jest reportaż z wczorajszego wydania Faktów TVN (czyli 6 października)

Jak już się domyślacie nie będziemy się jednak ubiegać o dotację. Dlaczego? No cóż, jeżeli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze 🙂

W naszym wypadku przygotowanie wymaganej dokumentacji i opłaty bankowe wyniosłoby dobre kilkanaście tysięcy. Na najwyższą dopłatę nie mamy co liczyć – dom jest co prawda pasywny (zapotrzebowanie na energię końcową 14,65 kWh/m² rok), ale jedna przegroda zewnętrzna nie jest (fundament ma z ich punktu widzenia nieco mniejszy parametr). No więc kwota 30 tyś. … niestety pomniejszona o kwotę na dokumentację, weryfikatorów, opłaty około-kredytowe (koszty kwalifikowane) i uwaga! podatek dochodowy. Czyli z kilkudziesięciu tysięcy zostaje ledwo kilka, jeśli oczywiście dotacja zostanie przyznana. A z tym podobno różnie jest i kilkanaście tysięcy wydane na przygotowanie dokumentacji w błoto. Każdy musi sam skalkulować ryzyko i zysk – w naszym przypadku jest to niestety nieopłacalne.

A miało być tak pięknie 😦

Mamy nadzieję, że procedury z czasem będą bardziej ludzkie i zrozumiałe bo idea szczytna. My już niestety z nich nie skorzystamy

Tutaj link do reportażu z Faktów z 6 października poruszającego temat dopłat.

W filmie pokazana jest osoba (nie jest ona wymieniona z imienia i nazwiska), która jest jednym w weryfikatorów oraz doradzała nam i była podwykonawcą naszego Generalnego Wykonawcy. Na razie próbujemy naprawić jej wszystkie błędy, między innymi drzwi, okna oraz pompę ciepła (pompa to osobny, długi temat do którego opisania się zbieramy).

Pan Tadeusz Pawlaczyk z Polskiego Instytutu Budownictwa Pasywnego kilka miesięcy temu przeprowadzał z nami wywiad 🙂

Otagowane ,

czym dzieci pobrudziły dziś ściany… czyli co zrobić by białe pozostało białe na dłużej

Od samego początku było dla nas oczywiste, że nasz dom będzie cechowała skandynawska prostota nie tylko do zewnątrz ale i we wnętrzach.

Dlatego też zdecydowaliśmy się na biel, dużo bieli. Mamy białą podłogę, w większości białe meble no i oczywiście białe ściany. I to właśnie ze ścianami mieliśmy największy problem. Co wybrać by były białe jak najdłużej? I oczywiście łatwe do czyszczenia – co przy dwóch małych chłopcach jest nie do przecenienia. Po długich dyskusjach wybraliśmy tapetę.

Na tapety konkretnej firmy (Vescom) zdecydowaliśmy się po rozmowie z naszym tapeciarzem. Pan Mariusz tapety te kładzie np. w lobby hotelowych ze względu na ich dużą odporność i zmywalność. I rzeczywiście na razie nie było zabrudzenia, którego nie dałoby się usunąć! Poza tym tapeta jest na tyle wodoodporna, że mogliśmy ją położyć także w dużej łazience – nawet przy wannie.

Kolejną niewątpliwą zaletą tapety jest szybkość jej położenia. Po czterech dniach ściany były gotowe! Kładzenie gładzi i kilkukrotne malowanie zajęłoby nam co najmniej dwa tygodnie.

Z naszej perspektywy tapety były strzałem w dziesiątkę i dobrą inwestycją, którą polecamy każdemu 🙂

Poniżej kilka zdjęć już po nałożeniu tapety. Po powiększeniu zdjęć widać, że biała ściana nie dochodzi do samej podłogi 🙂widok na hol wejściowyłazienkałazienkapokój synapokój synasypialnia

Otagowane , , , , , ,

czy można tu to powiesić … czyli wzmacniamy ściany w domu z drewna

Decydując się na dom drewniany musimy wziąć pod uwagę kilka ograniczeń, jakie wynikają z konstrukcji budynku.  Musimy sobie uświadomić, iż farmacel (mimo swojej dużej wytrzymałości) nie jest tak wytrzymały jak beton. Można to jednak ominąć decydując już na etapie planowania gdzie będą wisiały nasze najcięższe meble teraz i w przyszłości. Później w tych miejscach robimy  drewniane wzmocnienia i kłopot mamy rozwiązany.

Miło zaskoczyła nas pod tym względem firma Rintal, u której zamówiliśmy schody. Pan, który przyjechał na pomiar poinstruował budowlańców gdzie i jakie powinni zamontować wzmocnienia, a przed ostatecznym zatwierdzeniem projektu odwiedził nas ponownie i dokładnie jeszcze wszystko sprawdził.  Dzięki temu nie mieliśmy niemiłych niespodzianek przy montażu a schody sprawują się doskonale.

Poniżej kilka zdjęć mebli pod które zrobiliśmy zabudowę wzmacniającą:schody stojak na TVkuchnia

Otagowane , , ,

nadeszły chłodne dni… czyli przed nami pierwsza jesień

Nadeszły już pierwsze jesienne dni. Za oknem nieprzyjemnie, szaro, pada. A u nas ciepło i przyjemnie, mimo iż nie grzejemy się jeszcze w sposób konwencjonalny. Wystarczy trochę słońca, a gdy go nie ma (jak dzisiaj) to i tak dom się nagrzeje od nas i działających urządzeń.

W domu pasywnym widać to bardzo dobrze. Kilka osób więcej (a biegające dzieci w szczególności), gotowanie obiadu, chodzący komputer, żarówki zapalone wieczorem i już mamy w domu kilka stopni więcej.

Trzeba jeszcze pamiętać, że w domu drewnianym, gdzie panuje szczególny mikroklimat (większa wilgotność) temperatura odczuwalna jest 2-3 stopni większa.

Słonecznej jesieni dla wszystkich!

Otagowane , ,

co jeszcze musimy poprawić… drzwi

W związku z nadchodzącą jesienią i co gorsza zimą! to palący problem. Każdy, kto śledzi nasz blog od początku wie jak wyglądają nasze drzwi – czerwone, wpadające w oko, fajne (to nasz subiektywny pogląd).

W zasadzie na tym ich walory się kończą. Nasze drzwi nie spełniają bowiem jednego z podstawowych warunków, jakie drzwi powinny spełniać… nie chronią nas przed zimnem. Uszczelki niestety po kilku dniach zimna „powyginały” się, a jednej (pod skrzydłem drzwiowym) nie ma. W okresie zimowym broniliśmy się przed śniegiem i zimnym powietrzem kładąc pod drzwiami „gustowny”, niebieski pled. Takie rozwiązanie pomagało tylko na brak uszczelki pod skrzydłem, na powypaczane uszczelki boczne nie mogliśmy nic poradzić i możecie nam uwierzyć – wiało.

Kamera termowizyjna też ujawniła, że nasze drzwi nie nadają się zupełnie do domu pasywnego.

Zdjęcie #1 - drzwi pod kamerą termowizyjną

Zdjęcie #2 - drzwi pod kamerą termowizyjną

Zdjęcie #3 - drzwi pod kamerą termowizyjną

Zdjęcie #4 - drzwi pod kamerą termowizyjną

W procesie reklamacyjnym dowiedzieliśmy się, że producent nigdy drzwi do domu o takich parametrach nie robił, a nasze drzwi są… prototypem (bez dopuszczenia do obrotu / certyfikatów) – o czym oczywiście nie zostaliśmy poinformowani.

Za drzwi, okna i pompę odpowiadał ten sam podwykonawca (z pompą też mamy problem o czym w kolejnym poście). Teraz jego błędy naprawia Wykonawca i mamy nadzieję, że zdąży przed pierwszymi śniegami.

Aha, to że rama oraz skrzydło pękają i czasami naprawdę trudno jest przekręcić klucz to, w świetle tego co opisałam powyżej mały problem.

Aktualizacja z 18 Września 2013

Niestety producent drzwi odrzucił reklamację naszego Generalnego Wykonawcy (sic!) Stosowny post na Facebooku już został wystosowany – zobaczmy czy Social Media zadziałają..

Otagowane , , ,
%d blogerów lubi to: