Monthly Archives: Kwiecień 2012

podpisujemy umowę z wykonawcą

Skoro powiedzieliśmy A to trzeba ostatecznie przejść przez resztę alfabetu. Po kilku tygodniach dyskusji i przemyśleń ostatecznie zdecydowaliśmy się na wykonawcę. W międzyczasie robiliśmy jeszcze podejścia do innych technologii i kosztów by potwierdzić czy założenia mają sens no i czy aby koszty są właściwe. To co nas przekonało to fachowe podejście, nowatorskie technologie i rzeczowe podejście do sprawy – no i również elastyczność. O technologiach i rozwiązaniach będziemy pisali później przy okazji kolejnych etapów budowy.

Nie do przecenienia jest fakt, iż cena jaką wynegocjowaliśmy z naszym wykonawcą była ok 20% niższa niż u konkurencji przy zachowaniu porównywalnych parametrów technicznych. Oczywiście, wszystko wyjdzie nam w praniu i na końcowym rachunku – jednak tutaj powinniśmy nie mieć wielkich niespodzianek (tak myślimy). To co jest dla nas istotne to kompletna oferta – w naszym wypadku mamy dostać dom w tzw. standardzie deweloperskim – czyli nie powinniśmy się bawić w podwykonawców i walki z ekipami. No będzie trochę ale to zwykła wykończeniówka a z tym mamy już wystarczające doświadczenie…

Jest październik 2011, bodaj piątkowy wieczór i popełniamy podpisy na umowie. Zabawa dopiero się zacznie ale jesteśmy podekscytowani i przerażeni zarazem.

Reklamy
Otagowane ,

Tabliczka adresowa dotarła

No, tak przed samym weekendem dotarła do nas tabliczka. Kasia znalazła firmę przez naszą ulubioną wyszukiwarkę 🙂  Firma nazywa się ATIC. Trzeba przyznać – obsługa była super i realizacja również bardzo szybka. Bardzo faje  było to że super szybko dostaliśmy projekt do zatwierdzenia i wiedzieliśmy czego się spodziewać. Efekt końcowy na zdjęciu :). Zawieszamy po długim weekendzie.

Tabliczka adresowa

Tabliczka adresowa

Otagowane ,

7

No to w końcu wiemy pod jakim numerem będzie znajdował się nasz dom. Niedawno wróciłem z urzędu z pismem o nadaniu numeru porządkowego. A na piśmie widnieje cyfra 7. Jesteśmy bardzo zadowoleni.

Teraz zamawiamy numer bo podobno mamy 2 tygodnie by oznaczyć posesję (by być w zgodzie z przepisami).

Jak dotrze do nas numer to na pewno zdjęcie się pojawi 🙂

Miłego weekendu!

Otagowane

No to modyfikujemy projekt

W poprzednim wpisie pisaliśmy, że wybór technologii pozwolił nam na ciekawe opcje zmiany projektu. Dodatkowo jako standard Z500 daje dosyć duże pole manewru jeśli chodzi o zmiany bez wymagania dodatkowej papierkologii..

Popytaliśmy zatem co można zmieniać i zabraliśmy się za zmiany w projekcie. Na początek ‚pod nóż’ poszły:

  • elewacja – rezygnujemy z pergoli oraz okładziny drewnianej – fajnie wygląda ale jakoś  nam nie pasuje
  • dach – staramy się uprościć bryłę i jeszcze unowocześnić dom – zrezygnowaliśmy więc z okapów oraz stężeń (dla nie wtajemniczonych – okap to część dachu która ‚zwisa’ za obrys budynku a stężenie to ta belka pomiędzy połaciami dachu)
  • okna – jak symetria to symetria – wszystkie okna (za wyjątkiem łazienkowego) będą tej samej wielkości. Jest to możliwe dzięki skróceniu okapów – wcześniej okap zasłaniał część okna
  • drzwi wejściowe – wkładamy drzwi z naświetlem bocznym i dzięki temu wejście ma 150cm

No ale idziemy dalej. Frajda zaczyna się dopiero kiedy zabieramy się za wnętrze. Ze względu na zwartą bryłę i niewielkie rozmiary domy możemy zrezygnować z wewnętrznych ścian nośnych. Na dodatek jest kilka elementów które chcemy poprawić / zmienić..

Poniżej obrazki z projektami przed i po 🙂 Niestety z przyczyn technicznych nie mamy dobrej jakości obrazków przed zmianami w wersji lustrzanej (czyli tej którą wybraliśmy). Prosimy zatem o wykonanie mentalnego odbicia lustrzanego 🙂

Parter

To jeden z najbardziej przemyślanych projektów jakie widzieliśmy. Fajnie rozłożone pomieszczenia. Wydaje się, że jedynym mankamentem jest spiżarnia – na rysunku wygląda OK ale w rzeczywistości byłaby ultra mała.. Tak więc z oryginału poniżej przechodzimy do naszej wersji.

Po zmianach:

A więc co się stało?

  • usunęliśmy ścianę oddzielającą klatę schodową od salonu. Początkowo miało nie być podpory i w zasadzie nie musiała by ona tam być… Jednak jak to mówią, na wszelkie ale… Dzięki temu zabiegowi otwieramy klatkę schodową i powiększamy salon
  • rezygnujemy z wiatrołapu i w jego miejsce powiększamy kotłownię (zyskujemy pralnio-kotłownię)oraz dodajemy miejsce na szafę wnękową – powstaje nam ładny ciąg od drzwi do okna tarasowego w salonie
  • rezygnujemy z kominka (będzie kiedyś bio kominek)

Piętro

Tutaj również w oryginale całkiem fajny rozkład pomieszczeń. Jednak za nic nie pasuje nam sauna. A ponieważ planujemy dom o niskim (lub bardzo niskim) zapotrzebowaniu na energię nie powinniśmy wstawiać sauny by go nie przegrzać. Nie wiemy również dlaczego sąsiadujące ze sobą pokoje nie są równej wielkości…

Po zmianach:

Nowy projekt piętra

A więc co się zmieniło?

  • sauna stała się garderobą przyłączoną do sypialni
  • w łazience pojawiło się okno – będzie wyjściem na taras nad garażem (w planach)
  • wyrównaliśmy pokoje – chłopaki muszą mieć takie same bo inaczej będzie awantura 🙂
  • uspokoiliśmy układ małego holu ustawiając symetrycznie drzwi

No to chyba wszystko z oczywistych zmian. Z nieoczywistych zmian – zmieniły się grubości wielu ścian. Zwłaszcza zewnętrznych oraz wielu działowych. Jest to zasługą technologii oraz nowatorskiego podejścia do ocieplenia budynku (o czym napiszemy później).

W rezultacie zmian dodaliśmy prawie 8m2 do powierzchni domu czyli jakieś 6%

Jeśli macie jakieś pytania bądź uwagi – to zapraszamy gorąco!

Otagowane , , , ,

No to w jakiej technologii?

Nasz projekt, standardowo przyszedł przygotowany do technologii tradycyjnej – murowanej (nie to abyśmy mieli jakiś wybór). Zanim jednak dokonaliśmy wyboru projektu postanowiliśmy sie dobrze przygotować i zrobic tzw. research. Tak jak wcześniej pisaliśmy zależało nam na tym by budowa była szybka i ekologiczna.

Tak się składa, że technologia murowana ani szybka, ani super ekologiczna to nie jest. Zaczęliśmy szukać innej drogi. Może zbudować z porothermu, silki albo ytong’a na klej (cienka spoina). Była to jakaś opcja ale w zasadzie to nic (prawie) do szybkości nie wnosi. I tak trzeba lać wylewki, robić tynki itd. Błędów można popełnić wiele ale na czasie nie zyskamy.

Szukaliśmy dalej – może spróbujmy ‚klocków lego’ czyli szalunku traconego wypełnionego betonem. Rozwiazanie wyglada bardzo ciekawie bo buduje sie bardzo szybko, stosunkowo cieńka ściana daje bardzo dobre parametry cieplne. Wraca jednak temat tynków i wylewek. Cenowo bardzo atrakcyjne rozwiazanie. Jednak nie przemówiło do nas ze względu na styropian. Jakoś do ekologii kawałek no i dużo ludzi narzeka na jakość wykonania i efekt ‚termosu’. Szukaliśmy trochę na temat jakości (i trochę rownież oglądaliśmy) i temat da sie obejść – kwestia solidnej ekipy. Efekt termosu – cóż, rozwiązuje to dobra wentylacja (ale polecamy lektury for internetowych – niezły ubaw).

Kanadyjczyk, dom z bali (że o słomie nie wspominamy) rownież odpadł. I tu pojawił sie temat prefabrykacji.

Proszę tylko nie kojarzyć z wielką płytą – te czasu już dawno minęły. W technologii prefabrykacji buduje sie coraz wiecej na świecie ale rownież i w Polsce – mamy również fajne polskie patenty takie jak elementy z keramzytu wypełnionego styropianem. Ale wracając do sedna – prefabrykacja. Co wybrać? Jest tyle opcji i kilka firm które oferują rozwiązania.
Keramzytowe prefabrykaty odpadły dosyć szybko – jednak jest to produkt wypalany i podobnie jak cegły / glinka ma śladowe promieniowanie. Ostatecznie stanęło na prefabrykacji w oparciu o drewno konstrukcyjne i zminimalizowanie mokrego montażu.

Wybór takiej technologii okazał się być bardzo ciekawy ponieważ otworzył kilka fajnych opcji jeśli chodzi o zmiany w projekcie i zyski na przestrzeni użytkowej domu… ale o tym napiszemy w kolejnych wpisach.

Otagowane , , , , , , ,

A co w ogóle budujemy?

No tak – to dobre pytanie 🙂

Na początku mieliśmy plan zbudować dom według projektu indywidualnego (o tym więcej przy innej okazji). Jednak doszliśmy do wniosku że koszty były zbyt duże i patrząc na nasze potrzeby – dom byłby po prostu za duży no i jego utrzymanie byłoby raczej dosyć kosztowne.

Dlatego zmieniliśmy podejście. Wyszliśmy z założenia – budujemy dom na nasze potrzeby, tani w eksploatacji, szybki w budowie i możliwie ekologiczny. Dlaczego? No cóż:

  • nasze potrzeby – 2+2 z optymalną ilością miejsca na salon, gabinet do pracy (żadnych saun, pokoi zabaw itp.)
  • tani w eksploatacji bo koszty energii będą już tylko rosły i to raczej bardzo. Oznaczało to pójście w stronę domu energooszczędnego bądź pasywnego
  • szybki w budowie – jesteśmy raczej niecierpliwi, a budowanie domu w systemie tradycyjnym zgodnie ze sztuką (a nie z tym co pan Heniu powie:)) trwa zdecydowanie za długo. A przy okazji – czy kiedyś próbowaliście policzyć ile kosztuje budowa w systemie tradycyjnym, jeśli doda się koszty kredytu, ubezpieczeń itp.?
  • możliwie ekologiczny – nie jesteśmy zwariowani na punkcie ekologii ale słyszeliśmy i widzieliśmy wiele na temat syndromu chorego budynku (SBS), jesteśmy (przynajmniej w części) alergikami no i chcielibyśmy w miarę możliwości nie przyczyniać się do degradacji środowiska

Ponieważ jakiś czas temu zakupiliśmy działkę i nie chcieliśmy jeszcze raz bawić się w projektowanie domu od zera (no i za całkiem spore pieniądze) zaczęliśmy szukać projektu gotowego. Sprawa wydawała się prosta – ale tylko na początku. W zasadzie większe pracownie projektowe (tzw. projektów domów gotowych) oferuje sporo projektów domów nowoczesnych, rzekomo przystosowanych do budowy jako domy energooszczędne bądź pasywne. Problem zaczyna się kiedy bliżej przyjrzymy się takim projektom a jeszcze ciekawiej robi się gdy spróbujemy taki gotowy projekt wpisać w teren który posiadamy.

Po przejrzeniu i przeanalizowaniu kilku tysięcy projektów (nie, nie pomyliliśmy się) ze wszystkich większych pracowni projektowych (mniejszych też) udało nam się trafić na projekt pracowni Z500 o nazwie Z115. Spełniał on w zasadzie większość naszych wymagań, idealnie wpisywał się w naszą działkę. Ale co najważniejsze – został już kilkukrotnie zbudowany, była więc możliwość kontaktu z osobami które go zbudowały (albo było w trakcie budowy). Co ciekawsze – były również informacje (i zdjęcia) z realizacji tego projektu w wersji pasywnej.

Po szybkiej analizie i konsultacjach podjęliśmy decyzje – kupujemy. I tak w końcu lipca 2011r kupiliśmy projekt w wersji L (czyli odbicie lustrzane).

Otagowane , , , , , ,
%d blogerów lubi to: